|
12-13.04.2003 - STRZELECKI PARK KRAJOBRAZOWY Uczestnicy: Maria Wilgat Daniel Radej Filip Zając Damian Chudzik Maciej Łuszczki Adam Kondrakiewicz Marcin Kuśmierz Katarzyna Wrona Kadra Wojciech Kornet Wojciech Girguś Kolejny wyjazd , tym razem Strzelecki Park Krajobrazowy. Kolejna wyprawa klubu, dla niektórych pierwsza ale czy ostatnia? Zobaczymy. Wszystko zaczęło się w sobotę o 7.00 rano na dworcu głównym PKP, skąd pierwszym pociągiem udaliśmy się do Chełma. Tu niestety musieliśmy trzy godziny zabijać czas czekając na odpowiedni transport dalej czyli do Dubienki. W tym właśnie miejscu rozpoczęła się właściwa część rajdu, to znaczy piesza. Po krótkim rozejrzeniu się po miejscowości( kościół p.w. Św. Trójcy wzniesiony w 1865r. oraz mocno zaniedbana murowana cerkiew prawosławna p.w. Św. Trójcy z 1909r.) jak zwykle padła komenda "W buty" i nie pozostało nam nic innego jak podziwiać piękne widoki na trasie naszej wędrówki.
A wiodła ona poprzez Starosiele - Skryhiczyn - Józefów- Tursko - Maziarnie.Podziwiać jak zwykle było co. Malowniczy Bug, jego zakola i ciekawość, jak jest po drugiej stronie? Nadbużańskie łąki stały się ulubionym miejscem pobytu niezliczonej ilości przeróżnego ptactwa, i bez wątpienia królestwem bocianów.
No cóż bliskość granicy ma także swoje inne wymiary nie koniecznie widokowe.
Tym razem nie obyło się bez kontroli Straży Granicznej. Panowie w mundurach okazali się bardzo mili i zaraz po spisaniu dokumentów oraz oczywiście pamiątkowej fotografii pomachali nam grzecznie na pożegnanie.
Ale na krótko. Po kilkunastu minutach zjawili się ponownie sprawdziwszy jeszcze raz dokumenty Szefa. Przy okazji zaoferowali swoją pomoc przy następnym naszym przyjeździe w te strony. No cóż, może skorzystamy. "W buty" - spokój w naszym marszu nie trwał długo. Za kilkanaście minut zjawił się policyjny polonez z komendantem miejscowej policji. Rutynowe pytania i idziemy dalej. Ostatnią część trasy do Buśna pokonaliśmy na szczęście busem, na szczęście, ponieważ co niektórzy poczuli już dziwne uczucie w nogach. Proboszcz z tamtejszej parafii, znany już wszystkim x Waldemar Joniec, u którego mieliśmy okazję gościć przyjął nas bardzo serdecznie - nie tylko mogliśmy się najeść i wyspać, ale także uczestniczyć w prywatnej mszy świętej, a nawet spróbować swoich sił wędkując w pobliskim stawie.
Następnego dnia zaraz po śniadaniu spotkaliśmy się z Arkiem ornitologiem, który zabrał nas na spacer po okolicznych lasach, a przez cały ten czas dzielił się z nami swoją wiedzą i spostrzeżeniami. Po powrocie byliśmy już spakowani, podziękowaliśmy więc za gościnę, po czym wyruszyliśmy w drogę powrotną do Lublina, by odespać cały weekend i w poniedziałek
z nowym zapasem sił ruszyć do szkoły...
|