Kulig - czyli białe szaleństwo...

31.01.2004


Uczestnicy:
Maciej Łuszczki
Marcin Kuśmierz
Olga Janocińska
Barbara Pikula
Iwona Bodziuch
Marta Nóżka
Katarzyna Duda
Aldona Gumienniak
Anna Wojciechowska
Magdalena Drop
Karol Kornet

Kadra:
ks. Maciej Staszak
Wojciech Girguś




    Pewnego pięknego, uroczego, słonecznego, lekko mroźnawego i śnieżnego poranka WSZEDOŁAZOWE MISIE wybrały się na saneczki. Naprawdę było zaledwie(- 5 stopieńków), tak że tylko nasze nochale były lekko zaróżowione. Nasz turystyczny instynkt oraz Ania zaprowadziły nas do dzikich Niemieckich lasów.........Nasz kuligowy konik czyli ... traktor (chyba jakaś odmiana URSUSA?) przedzierał się przez zaspy śnieżne, ciągnąc za sobą rzesze roześmianych misiaków, które w porę odkryły, że naszą przejażdżkę można jakoś uatrakcyjnić: np. 1 ,,hmmmm......Może ci z przodu powinni bardziej przypominać bałwanki? - śnieżne bomby nie oszczędziły nawet naszego Szefa; 2."Może mały wypadek??"- taaaaaaaakkkkkk (zapewne Maciek chętnie opowie o swoich saltach i rzutach do tyłu). Po dotarciu na dziki plener nasz przewoźnik-przewodnik wskrzesił ognisko (prawdopodobnie za krzemienie posłużyły Mu zapałki i..........kawałeczek oponk i), chłopcy poszli zapolować na prowiant i ...........wrócili z ostrymi kijkami, które, szybko zaprzyjaźniły się z kiełbaskami. Podczas oczekiwania na jedzonko MISIE starały się zapełnić swój czas: Guma i Ania szukały dzików i królików-niestety bezskutecznie! Więc stoczyły zaciętą bitwę w śniegu!!! Natomiast pozostali ogrzewali łapki o termosy z gorącą herbatką, suszyli mokre rękawiczki, robili zdjęcia, gawędzili i po prostu odpoczywali !!! Nadszedł wreszcie czas "na małe co nie co" kiełbaski, chlebek, ketchupik, batoniki - niamu niamu!!!!! Po napełnieniu brzuchów nadszedł czas powrotu, nie obyło się bez krótkiego postoju w celu ulepienia kolejnego bałwana tym razem z Prezesa :). Do Lublina wróciliśmy zmęczeni, przemoczeni i zmarznięci ale za to ZADOWOLENI I UŚMIECHNIĘCI. BYŁO GENIALNIE!!!

Aldona Gumienniak


[ powrót ]