Kazimierski Park Krajobrazowy
13.03..2004

Uczestnicy:

Marcin Kuśmierz
Bryc Tomasz
Goguł Paweł
Daniel Radej
Maciej Piech
Ewelina Jachacz
Mikołaj Kosyra
Marcelina Gęca
Kadra:

Mazur Marcin
Wojciech Girguś




    Naszą klubową wyprawę do Kazimierskiego Parku Krajobrazowego zaczęliśmy od czekania... oczywiście na spóźnialskich. Po dotarciu wszystkich klubowiczów na nasz "zadbany", lubelski dworzec PKS mogliśmy wyruszyć w trasę. Jechaliśmy równie "zadbanym" autokarem zwanym "ogórkiem". Po 2 godzinach ciągłego pytania Szefa: "daleko jeszcze?" dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy w Puławach a raczej na ich skromnych przedmieściach. Czekało nas jedyne kilkanaście kilometrów . Pierwszą istotną rzeczą do uzgodnienia było przydzielenie "klubowych tobołków" tj. gitary, apteczki itp. Wyruszyliśmy. Idąc podziwialiśmy piękne krajobrazy, a niewątpliwie było co oglądać...las w poświacie srebrzystej zimy, bystre potoczki, lessowe wąwozy i duuuuużo błota :). Owo podziwianie nie obyło się bez śniegowej bitwy. Niestety byli ranni. W trakcie wędrówki znaleźliśmy cudowną oazę, gdzie rozpaliliśmy ognisko. Wcześniej niektórzy klubowicze wyruszyli w las w poszukiwaniu chrustu i tym sposobem odkryli swoje talenty posługiwania się siekierą. Gdy już wszystko było gotowe i zapłonęło ognisko, nastał czas rozmyślań i refleksji. To jednak nie trwało długo, bo już po chwili każdy pochłonięty był jedzeniem wypieczonej kiełbaski z równie wypieczonš bułką. Dłuższy postój wykorzystaliśmy również na śpiewanie, rozmowę i zwiedzanie pobliskiej jaskini. Stamtąd zmęczeni, z poobcieranymi stopami udaliśmy się na powrotny autobus do Lublina.



Ewelina Jachacz


[ powrót ]